Samorozwój i praca nad sobą jak samuraj

Serce miej czyste i na wszystko otwarte. Pamiętaj, abyś nie nakładał sobie zbyt ciasnych wędzideł, ani też zbytnio ich nie rozluźniał. Utrzymuj ducha w równowadze, abyś nie zboczył ni w lewo ni w prawo.

Miyamoto Musashi, Księga pięciu kręgów Gorin-No

Praca nad sobą
Samorozwój
Samuraj Musashi

Patron naszego bloga Musashi Miyamoto, słynny ronin – samuraj bez pana, zasłynął nie tylko jako wybitny szermierz i wojownik. Angielska wyszukiwarka Google, podsumowuje jego życiowe osiągnięcia mianem „japoński filozof”. Pozostaje to w zgodzie z oryginalnymi nieraz poglądami tego medium, dla którego Aleister Crowley to po prostu brytyjski szachista. Z pewnością jednak, obaj Panowie byli wybitnymi przedstawicielami także tych, nie bezpośrednio związanymi z ich głównymi nurtami życia, dziedzinami sztuki. Przypomnijmy jednak dla porządku, że Miyamoto Musashi osiągnął nadzwyczajne mistrzostwo, przynajmniej w poniższych sferach:

•   Szermierka, w której osiągnął poziom kensei, czyli „świętego miecza”. Sztuka ta wymagała osiągnięcia niezwykłego opanowania zarówno oręża, technik i strategii walki, jak i niezwykłego spokoju ciała i ducha,

•   Filozofia Zen, głęboka medytacja Zazen, którą Musashi poznawał od wiodącego patriarchy Zen, którym był Takuan Soho. Ten święty mnich, po prawie 300 latach po swojej śmierci, został w 1944 ogłoszony Narodowym Mistrzem Japonii,

•   Kaligrafia japońska shodo, dosłownie droga pisma, gdzie pędzel toczy swego rodzaju walkę z papierem. Uzyskanie idealnego zapisu wymaga idealnej harmonii ciała i ducha,

•   Malarstwo, zarówno monochromatyczne, jak i barwne. Co ciekawe Musashi Miyamoto, pozostawił po sobie szereg portretów,

•   Filozofia i strategia wojenna, zawarte w znakomitym traktacie Księga pięciu kręgów. Pozycja ta, ceniona także we współczesnym środowisku biznesowym, nastawionym na samorozwój, to swego rodzaju odpowiedź Musashi na dzieło Sun Tzu Sztuka wojny.

Jeżeli mało nam tych głównych kwalifikacji naszego patrona, to wspomnijmy, że był biegły także w sztuce, którą stanowi japońska ceremonia herbaciana. Rzeźbił dobrze w drewnie, z którego zresztą potrafił zbudować dom, jak wcale nienajgorszy cieśla. Jak napisał o nim Eiji Yoshikawa, w swojej monumentalnej epopei, ten dumny samuraj nie wstydził się także prostej pracy fizycznej na roli. Nie było dla niego problemem jednego dnia poruszać się gościńcem na krowie, a drugiego zasiadać jako główny doradca we dworze potężnego księcia feudalnego daimyo. Spróbujmy więc prześledzić, jak młody Shinmen Takezō, bo pod takim imieniem przyszedł na świat Musashi, osiągnął te życiowe wyżyny. Naszym przewodnikiem będzie Eiji Yoshikawa i jego wspaniała powieść nosząca imię naszego bohatera.

Szczęście w nieszczęściu

Walter Isaackson, twierdzi, że wielkim szczęściem Leonardo da Vinci był fakt, że urodził on się jako dziecko nieślubne. Jeżeli było by inaczej, trafiłby do kantoru swojego ojca notariusza i zapewne wiódłby nudne życie renesansowego filistra. Podobnie nasz Shinmen Takezō, młody człowiek ze zrujnowanej rodziny biednego samuraja, wcześnie osierocony, borykający się z szeregiem wewnętrznych demonów. Jego potężną budowa i siła fizyczna pozwoliła mu pokonać, czytaj zabić, pierwszego przeciwnika, już w wieku 13 lat. Ktoś jednak wpłynął na to, że ów młodzian nie zginął w kolejnej potyczce a wybrał trwający całe życie samorozwój i pracę nad sobą. Tutaj w książce Musashi Eiji Yoshikawa pojawia się młody jeszcze, wielebny Takuan Soho i bierze się za polerowanie rogatego diamentu w ciele Takezo.

Co nas nie zabije, to nas wzmocni

Młody Takezo, jak praktycznie każdy młody mężczyzna, marzył o sławie i laurach zdobytych w boju. On i jego najlepszy przyjaciel Hon'iden Matahachi dają się porwać wirowi historii, który rękami potężnych członków rodu Tokugawa, miał ukształtować historię Japonii na najbliższe trzy stulecia. Bitwa pod Sekigahara, rozegrana w 1600 roku, zderzyła ze sobą dwie blisko 80 tysięczne amie. W jednej z nich walczyli dwaj nastoletni piechurzy, Takezo i Matahachi. Uszli z tej rzezi z życiem, ale jako uciekinierzy reprezentujący pokonaną stronę. Ranni i wygłodniali, musieli znaleźć sposób na przeżycie. Matahachi został utrzymankiem starszej kobiety, Takezo zajął się rozbojem. Dopadła go za to kara śmierci, którą o ironio, wymierzyć miał właśnie wielebny Takuan Soho. Tutaj historia z dalekiej Japonii zaczyna współgrać z bliskimi nam mitami, jako że nasz bohater został powieszony na drzewie i rozpięty by umrzeć. Uniwersalne prawda? Nordycki Odyn i inni liderzy duchowi, także przechodzili podobne próby.

Pieniądze szczęścia nie dają

Ten obszar i praca nad sobą mogą wydać się czytelnikowi delikatnie sporne. Przecież cały ten nasz samorozwój, to właśnie dlatego by być lepszym, bogatszym, potężniejszym. To chyba tak, jak z Tao, które da się opisać słowami. Nie będzie to prawdziwe Tao. Kiedy już młody Takezo, przepoczwarzył się mentalnie w mężczyznę i otrzymał imię Musashi, mógł wybrać drogę kariery, jako samuraj dworski u jednego z feudalnych daimyo. Droga kensei jednak, to rodzaj ascezy, a wędrowny adept sztuk walki był na łaskawym utrzymaniu publiki, podobnie jak żebrzący mnisi buddyjscy. Może należy popatrzeć na to tak, że jeżeli staramy się należycie, otrzymamy należne nam wynagrodzenie? Nie jest to bynajmniej nowomodna siła przyciągania New Age. To raczej duchowa zasada akcji i reakcji, kiedy dajesz z siebie wszystko, przychodzą wyniki.

Gloria victis czyli chwała zwyciężonym

Słynny pojedynek na wyspie Ganryū, który Miyamoto Musashi rozegrał ze sławetnym Sasaki Kojirō, to wydarzenie z wszech miar symboliczne. Czego możemy się z niego nauczyć? Obydwaj przeciwnicy byli wówczas bardzo sławni, ale Musashi i jego ustawiczny samorozwój trwały wręcz do ostatniej chwili przed walką. Słynny z walki na dwa tradycyjne miecze, nasz bohater pokonał wytrawnego szermierza Kojiro, długim drewnianym palcatem. Narzędzie to nie było dziełem żadnego wytrawnego rzemieślnika. Musashi wystrugał je z wiosła, płynąc łodzią na miejsce pojedynku. Praca nad sobą i adaptacja do zmieniających się warunków. Czy to dlatego, że miecz Sasaki Kojiro był dłuższy? Możliwe. Być może w innej sytuacji, to z głowy Musashi krew rozlałaby się na piaski Ganryu.

Nigdy się nie poddawaj

Źródła są sporne co do faktu, czy Musashi został kiedykolwiek pokonany w szermierczym pojedynku. Według jednej z wersji jeden z jego pokonanych przeciwników, Gonnosuke Musō, miał go pokonać w rewanżowej walce. To także wspaniały przykład, jak działa praca nad sobą i dokąd prowadzi samorozwój. Zwycięstwo to miało być możliwe wyłącznie dzięki dokładnej analizie stylu walki Musashi i opracowaniu specjalnego, nowego rodzaju drewnianego miecza. Nota bene, przecież Sasaki Kojiro także padł ofiarą, takiego właśnie wykonanego z drewna, innowacyjnego drewnianego oręża.

Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy

Każda droga i każda praca nad sobą, czy innym życiowym projektem, kiedyś dochodzą do końca. Jeżeli uznamy samorozwój za swoje życiowe zadanie, możemy być pewni, że nie się go wyrazić zerojedynkowym „I did it”. To znowu, chyba jak wcześniejsze Tao, które można wyrazić słowami. Nie ma tu dość miejsca, by szczegółowo opisać, jak w godny i opanowany sposób odszedł Miyamoto Musashi. Można tylko powiedzieć, że przekazał swoje spisane dzieła uczniom, rozdał swój ziemski dobytek i usiadł w medytacyjnej pozie, trzymając w jednej ręce miecz, w drugiej trzcinkę. Śmierć przyjęła go w tej formie, na jego własnych warunkach.

Wielce konieczne jest by opierać się i przeciwstawiać ludzkiej bezmyślności i pośpiechowi.

Miyamoto Musashi, Księga pięciu kręgów Gorin-No Sho

Samorozwój i praca nad sobą jak samuraj

Miyamoto Musashi całe życie pracował nad sobą i doprowadził samorozwój do perfekcji

2021-08-09 5 min read